W tym momencie, do szpitala wbiegła Gery.
- Czego ty tu szukasz?! León cię nie kocha! Po sytuacji z Roxy nie masz u niego szans - Wrzasnęła Gery.
Violetta jednak odpuściła... Nagle jeden z lekarzy zawołał :
- Można już odwiedzić pana Verdasa. Nic mu nie jest, ale musi odpoczywać.
Gery szybko wbiegła do sali, w której znajdował się León i mocno go przytuliła.

- Gery! Miło Cię widzieć! Co z Violettą? Pamiętam, że ona mnie tutaj przywiozła... - Powiedział León.
- Em... No.. Violetta wyszła - Stwierdziła zakłopotana Gery.
- Dziwne... - Mruknął León.
- Chyba nie masz zamiaru jej wybaczyć?!
- Nie wiem...
-Przepraszam panią, ale pan Verdas musi odpoczywać - Rozległ się głos lekarza.
Gery wiedziała co zrobić, po opuszczeniu sali napadła na nią Viola.
- Co z Leónem? - Krzyknęła.
- Nic... León... Nie żyje. - Powiedziała Gery.
- A..A..Ale jak to?!?!
- Umarł, całując mnie w usta.
Po tych słowach Violetta opuściła szpital i wróciła z powrotem do domu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kilka dni później, Violetta pogrążona w smutku poszła na spacer do parku. Nagle coś ją tknęło, żeby pójść do parku.
- Co?! - Krzyknęła w myślach Tak.. Violetta zobaczyła Leóna, siedzącego na ławce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz