sobota, 11 kwietnia 2015

Prolog

 - O nie! Już po nim! - Krzyknęła Violettta, patrząc na lekarzy z nadzieją.
W tym momencie, do szpitala wbiegła Gery.
- Czego ty tu szukasz?! León cię nie kocha! Po sytuacji z Roxy nie masz u niego szans - Wrzasnęła Gery.
Violetta jednak odpuściła... Nagle jeden z lekarzy zawołał :
- Można już odwiedzić pana Verdasa. Nic mu nie jest, ale musi odpoczywać.
Gery szybko wbiegła do sali, w której znajdował się León i mocno go przytuliła.

- Gery! Miło Cię widzieć! Co z Violettą? Pamiętam, że ona mnie tutaj przywiozła... - Powiedział León.

- Em... No.. Violetta wyszła - Stwierdziła zakłopotana Gery.

- Dziwne... - Mruknął León.

- Chyba nie masz zamiaru jej wybaczyć?!

- Nie wiem...


-Przepraszam panią, ale pan Verdas musi odpoczywać - Rozległ się głos lekarza.

Gery wiedziała co zrobić, po opuszczeniu sali napadła na nią Viola.
- Co z Leónem? - Krzyknęła.
- Nic... León... Nie żyje. - Powiedziała Gery.
- A..A..Ale jak to?!?!
- Umarł, całując mnie w usta.

Po tych słowach Violetta opuściła szpital i wróciła z powrotem do domu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Kilka dni później, Violetta pogrążona w smutku poszła na spacer do parku. Nagle coś ją tknęło, żeby pójść do parku.
- Co?! - Krzyknęła w myślach Tak.. Violetta zobaczyła Leóna, siedzącego na ławce.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz